Blog Dariusza Lipińskiego

Rowerem do Santiago (5): Saintes – Pons – Bordeaux (124,71 km)

leave a comment »

Saintes ma duszę. Są, choć zdarza się to rzadko, miasta, które  – poznane najpierw teoretycznie, poprzez lektury – nie tylko nie rozczarowują, a wręcz wzmacniają książkową fascynację. Taką przygodę przeżyłem kiedyś z Syrakuzami, Santa Fe, a teraz z Saintes. Mimo krótkiej znajomości osobistej bardzo polubiłem.

Miasto liczy ponad dwa tysiące lat. Było stolicą rzymskiej prowincji Akwitanii i z tego okresu pochodzą jego najstarsze zabytki: łuk Germanika (18 lub 19 r.), wzniesiony ku czci cesarza Tyberiusza, jego syna Druzusa i przybranego syna Germanika (pamiętacie powieść Roberta Gravesa lub nakręcony według niej serial?), ruiny amfiteatru ukończonego w pierwszych latach rządów Klaudiusza (ok. 40 r.) i termy z II połowy I wieku. Chrystianizacja Saintes nastąpiła w wyniku działalności ewangelizacyjnej św. Eutropiusza, pierwszego biskupa Saintes i męczennika z III wieku; w tym czasie zaczynają powstawać pierwsze kościoły; tradycja datuje powstanie pierwszej katedry na wiek V.

Nad historycznym centrum miasta dominuje masywna sylwetka katedry św. Piotra, z której na cały świat chrześcijański wyszła praktyka odmawiania modlitwy Anioł Pański. Kiedy podczas pierwszej wyprawy krzyżowej papież Urban II wezwał do jej odmawiania, apel ten spotkał się z niemal zerowym odzewem (co, nawiasem mówiąc, przeczy teoriom o wszechwładzy średniowiecznych papieży). Jedynie księża z katedry w Saintes nie tylko odmawiali tę modlitwę, ale wprowadzili zwyczaj bicia przy tym w dzwony.

Z innych zabytków Saintes obejrzeliśmy jeszcze bazylikę św. Eutropiusza, której budowę rozpoczęli benedyktyni z Cluny w roku 1081 i która była ważnym etapem na drodze do Santiago – z płomienną iglicą i jedną z największych krypt romańskiej w Europie; równoległe na prawym brzegu Charente założono klasztor żeński.

Wyjeżdżamy z Saintes dość późno, wkrótce więc zatrzymujemy się na posiłek w Pons, starym średniowiecznym miejscu postoju pielgrzymów udających się do Santiago de Compostela,  dziś na liście światowego dziedzictwa UNESCO. W knajpie pod olbrzymim donjon (wieżą obronną) uprzejmie serwują nam kanapki, na nic lepszego nie możemy dziś liczyć.

Droga jest monotonna: górka, dołek, górka, dołek, po horyzont, a za ostatnią górką znów górka, dołek, górka, dołek… Na szczęście jako fizyk wiem, że w przyrodzie nie ma nieskończoności, więc mam nadzieję,  że dojedziemy. Choć nie jest łatwo: upał i mocny wiatr prosto w twarz. Pojawiają się winnice, każdą opisaną tabliczką z nazwą, Château Margot i inne znane takie, znak, że jesteśmy coraz bliżej  Bordeaux.

Kolejny posiłek w Étauliers, mnóstwo wody, lampka niezłego wina, sympatyczny knajpiarz, lecz do jedzenia znów tylko sandłycze. Ale naprawdę spektakularny schyłek gastronomicznej kultury Francji obserwujemy przed Bordeaux, gdzie jedynym miejscem, w którym dają jeść jest … McDonald’s, brrr…

Wjazd do Bordeaux koszmarny, fatalne drogowskazy (choć może nie tyle fatalne, co zorientowane na kierowców samochodów, a nie na cyklistów) kierują nas to na autostradę, to na drogę ekspresową. A tam, gdzie drogi krzyżują się bezkolizyjnie na kilku poziomach nawigacja, czyli „Krzychu” (nazywamy smartfonowe GPS-y Krzychem, od imienia znanej publicznie postaci, która kiedyś użyczyła głosu jednej z samochodowych nawigacji; właściwie jest dwóch Krzychów, Tomka i mój, czasem mają odmienne opinie). Jest już całkiem ciemno, kiedy któryś z Krzychów po raz kolejny wprowadza nas na autostradę. Klnę zgoła jak nie pielgrzym. Na szczęście zatrzymuje się samochód, miła dziewczyna udziela nam instrukcji. Po raz kolejny potwierdza się teza, że człowiek się liczy, nie durne urządzenie. Trzy minuty po północy meldujemy się w hotelu w Bordeaux.

Reklamy

Written by Dariusz Lipiński

21/07/2016 @ 10:03

Napisane w Bez kategorii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: