Blog Dariusza Lipińskiego

Rowerem do Santiago de Compostela (2): Orlean – Beaugency – Blois – Tours (126,88 km)

leave a comment »

Śniadanie w Orleanie jemy na centralnym Place du Martroi nieopodal konnego pomnika Dziewicy Orleańskiej, Joanny d’Arc, mając w tle wieże katedry Świętego Krzyża, gotyckiej (wcześniej romańskiej), na miejscu istniejącego od IV w. kościoła pod tym samym wezwaniem, posiadającego jako relikwię kawałek Drzewa Krzyża odnalezionego wówczas w Jerozolimie. Potem ruszamy na południowy zachód w kierunku Tours.

Przepiękna pogoda, jedzie się wspaniale, przez większość czasu wzdłuż Loary, choć  trochę przeszkadza wiatr. Pierwszy postój na lekki posiłek robimy w Beaugency, ślicznym średniowiecznym miasteczku z romańskim kościołem Notre-Dame z  XII wieku i wieżą obronną Donjon de César, pozostałością twierdzy z XI wieku. Mijamy elektrownię jądrową Saint-Laurent-des-Eaux, a później na trochę dłużej zatrzymujemy się w Blois. Zamek w Blois, jeden z najwspanialszych nad Loarą, był ulubioną rezydencją królów francuskich w czasach Odrodzenia. Uchodzi za skrócony przewodnik po dziejach architektury francuskiej, ponieważ wokół jednego dziedzińca można oglądać kolejne style: średniowieczny, późnogotycki, wczesnorenesansowy i klasycystyczny. Jest tu też akcent częściowo polski: na zamku w Blois spędziła ostatnie miesiące życia królowa Marysieńka Sobieska, wdowa po Janie III.

Kilkanaście kilometrów za Blois przejeżdżamy przez miasteczko Candé-sur-Beuvron znane z tego, iż na początku XIX wieku miejscowy proboszcz przeniósł kościół znad brzegu rzeki Beuvron na zbocze pagórka. Oznakowanie ścieżki rowerowej kieruje nas w jakieś chęchy, trochę błądzimy, musimy zawracać.

Nie mamy czasu na zwiedzenie zamku w Chaumont-sur-Loire, trochę żałuję, bo brakuje mi go w kolekcji tych zamków nad Loarą, które już wcześniej poznałem. Za to robimy sobie krótki – i ostatni już tego dnia – postój u stóp zamku w Amboise. Jeszcze trochę wysiłku (wietrzyk niby miły, ale wieje w twarz, słońce mimo okularów mocno „daje po oczach”, a ostatnie kilometry to zawsze l, no, wiecie czego) i dojeżdżamy do Tours. Obchód najważniejszych punktów miasta zostawiamy sobie na rano.

Reklamy

Written by Dariusz Lipiński

16/07/2016 @ 08:14

Napisane w Bez kategorii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: