Blog Dariusza Lipińskiego

Paw u Moniki Olejnik

leave a comment »

(Źródło cytatu : http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/450080,gromoslaw-czempinski-krytykuje-pulkownika-kuklinskiego.html, dostęp: 6 lutego 2014 r., 21:43)

Jeszcze przed premierą filmu Władysława Pasikowskiego „Jack Strong” o pułkowniku Kuklińskim Monika Olejnik przeprowadziła wywiad z Gromosławem Czempińskim. W moich kategoriach Kukliński to jest zdrajca – oświadczył ów celebryta. W państwie, w którym każdy ma prawo wypowiedzieć swoją opinię, Gromosław Czempiński może z tego prawa korzystać, nawet wypowiadając sądy haniebne. Ale w takim razie, naśladując styl Czempińskiego, każdy może z kolei powiedzieć o nim: skoro nie sprzeciwiał się komunie, w moich kategoriach to jest tchórz.

Czempiński filmu jeszcze nie widział, ja też nie, wszak premiera dopiero jutro. Ale jeśli o zasługach Ryszarda Kuklińskiego dla Polski ktoś czegoś nie wiedział lub nie wie, to od lat mógł się dokształcić. Choćby poczytać Zbigniewa Brzezińskiego (fakt, że dla Czempińskiego może to być postać podejrzana: też zdrajca, wicie, rozumicie, doradca amerykańskiego prezydenta, NATO to wróg socjalistycznej ojczyzny itd., w tej szkole przecież pan Gromosław się wykształcił.) O wkładzie Gromosława Czempińskiego w uwolnienie Polski od komunizmu żadnej wiedzy nie posiadam. Może z jego strony był to brak odwagi, może oportunizm, obstawiam, że jedno i drugie, ale nawet nie czynię mu z tego powodu zarzutu. W każdej epoce i pod każdą szerokością geograficzną istnieją ludzie, dla których najważniejsza jest pełna micha. Niezależnie od okoliczności. Polska wolna czy niewolna, ważne żeby micha była pełna. Pod tym względem Gromosław Czempiński wydaje się człowiekiem nieskomplikowanym. Jeśli jestem w błędzie, jeżeli pan generał wykaże, że miał jakieś ideały, że za komuny walczył o wolną Polskę, (e, tam, od razu walczył – choćby kiwnął palcem), wyrażam gotowość odszczekania tego, co napisałem powyżej głośno, nawet z przyjemnością.

Jednakże dopóki tego nie uczyni każdy będzie mógł, naśladując styl Czempińskiego, wypowiedzieć swoją opinię: w moich kategoriach to jest tchórz. Nawet nie dlatego, że nie walczył o wolną Polskę wtedy, kiedy trzeba było to robić i tysiące ludzie to robiło. Owszem, wymagało to odwagi, ale – w odróżnieniu od przypadku pułkownika Kuklińskiego – rzadko oznaczało ryzyko wyroku śmierci. Tę odwagę miały nie tylko tysiące uczestników solidarnościowego podziemia. Ryszard Kukliński ryzykował najwyższą stawkę, ale wolną Polskę przybliżali też inni, choć nieliczni – tym większy dla nich szacunek – ludzie służb prlu, jak choćby niesprawiedliwie dziś przemilczany pułkownik SB Adam Hodysz współpracujący z gdańskim podziemiem. Nic nie wiem o tym, aby Gromosław Czempiński znajdował się choćby w ich pobliżu i nie znam nikogo, kto by cokolwiek o tym wiedział.

Pan Czempiński nie jest więc żadnym bohaterem. Nawet nie dlatego, że nie walczył kiedy była pora, ale dlatego, że nazwał zdrajcą człowieka, który za swój wybór, wybór wolnej Polski, zaryzykował własnym życiem, a zapłacił życiem najbliższych. Człowieka, który już nie żyje. Człowieka, który przed opluwaniem nie może się bronić. (Inna sprawa, że nie sądzę, iż – gdyby żył – Ryszard Kukliński mógłby zniżyć się do poziomu dyskusji z Gromosławem Czempińskim w programie Moniki Olejnik.) Uważam jednak, że gdyby Czempiński miał ułamek odwagi Kuklińskiego, może Polska wcześniej byłaby wolna. Ale jej nie miał. Nie krytykowałbym Czempińskiego za to, że bał się wystąpić przeciw komunistycznemu ustrojowi kiedy należało to uczynić, że zabrakło mu odwagi. Ci, którzy z komunizmem walczyli też się bali. Lecz oburza mnie kreowanie tego typu człowieka na autorytet w sprawach wierności i zdrady. Niech będzie skromniejszy, niech nie poucza. Niech ma swoją pełną michę, ale nie autorytet.

Z Czempińskim zgadzam się w jednym. Nie wierzę, żeby nie brał pieniędzy – dodał [Czempiński], gdy dziennikarka spytała go o wątpliwości dotyczące działalności pułkownika [Kuklińskiego]. – To jest nie do wyobrażenia. Wygląda na to, że tu pan generał pozwolił sobie na nieprofesjonalną szczerość. Tu naprawdę był szczery. Święcie wierzę w to, że dla Gromosława Czempińskiego to jest nie do wyobrażenia. Robić coś bez kasy? Ryzykować dla czegoś tak abstrakcyjnego jak ojczyzna? Ryzykować wyrokiem śmierci i rzeczywistą śmiercią dwóch synów? Jasne, panie generale, tu jest pan poza wszelkim podejrzeniem.

Największy paradoks polega na tym, że człowiek, o którym dziś piszę „zabłysnął” u Moniki Olejnik akurat w rocznicę okrągłego stołu, wydarzenia, które – przy licznych zastrzeżeniach – ja też uważam za wielki polski sukces. Ale ze stołami tak już bywa: jest rocznica, uroczysty stół, przemiła gospodyni i w ogóle wszystko jest comme il faut. Tylko zaproszony gość jest jakby z innego świata,  czuje się wciąż jak w kantynie Milicji Obywatelskiej i puszcza pawia na biały, wykrochmalony obrus. No, ale dobór gości to też jakaś odpowiedzialność. W końcu gości przy stole ma się takich, jakich się zaprosiło.

Reklamy

Written by Dariusz Lipiński

08/02/2014 @ 22:41

Napisane w Bez kategorii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: