Blog Dariusza Lipińskiego

Kryzys ukraiński – słabość Unii Europejskiej

leave a comment »

             Z trochę większą niż jeszcze kilka dni temu nadzieją patrząc na to, co dzieje się na Ukrainie i co rozstrzygnąć muszą sami Ukraińcy, trudno pominąć milczeniem niewielką rolę, jaką w tej sprawie odgrywa Unia Europejska. Jeśli uwzględnimy fakt, że Ukraina jest bezpośrednim sąsiadem Unii, dużym i ludnym, ta bierność i niekreatywność Wspólnoty jeszcze bardziej rzuca się w oczy. Pozornie mają rację ci, którzy twierdzą, iż cywilizacyjny wybór Ukrainy – między wariantem europejskim a rosyjskim – zależy od samych Ukraińców i że dla wyboru wariantu europejskiego zrobili oni dotychczas niewiele. Ale jest to ułamek prawdy. Bo w tej sprawie o wiele więcej zaniechań leży po stronie Unii.

            Po pierwsze, Unia nigdy nie sformułowała dla krajów swojego wschodniego sąsiedztwa perspektywy członkostwa. Nigdy nie powiedziała: jeśli spełnicie wszystkie możliwe warunki (obecnie są nimi tzw. kryteria kopenhaskie) to – choćby nie jutro, choćby za 20 lat – będzie mogli mieć nadzieję na członkostwo Unii. Bierze się to z tego, że Unia nawet samej sobie nigdy nie odpowiedziała na pytanie czy – choćby w bardzo odległej przyszłości – przewiduje członkostwo państw wschodnioeuropejskich czy też raczej wybiera (możliwy do pomyślenia) inny model integracji odmienny od członkostwa.

            Po drugie, w odróżnieniu od Rosji (przypominam, że dyskutujemy o wyborze państw wschodnioeuropejskich pomiędzy wariantem europejskim, a rosyjskim właśnie) Unia – paradoksalnie, jeśli przypomnieć wartości, na które się powołuje – nigdy jednoznacznie nie rozstrzygnęła czy wspierać oddolne ruchy demokratyczne i antyautorytarne (grożące jednak destabilizacją znanej i oswojonej sytuacji) czy też – przeciwnie – postawić na stabilność i współpracę biznesowo-gospodarczą (przypadek Azerbejdżanu).

            Po trzecie, uniemożliwienie europejskiej integracji państw wschodnioeuropejskich jest jednym ze strategicznych celów polityki rosyjskiej, a Unia Rosji i boi się, i nie dysponuje narzędziami dla ewentualnego politycznego zwarcia. (Wystarczająco udowodniła to historia agresji Rosji na Gruzję w 2008 r.)

            Po czwarte wreszcie, po raz kolejny ujawniła się personalna i instytucjonalna słabość urzędu Wysokiego Przedstawiciela Unii do Spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa. W lipcu 2009 roku, a więc przed wejściem w życie traktatu lizbońskiego wprowadzającego tę funkcję, Unia – działaniami polskiej dyplomacji upełnomocnionej przez ówczesną prezydencję szwedzką – doprowadziła do rozładowania bardzo podobnego kryzysu w Mołdawii. Rozwiązanie tamtego konfliktu, dokonane rękoma Mołdawian, ale z unijną pomocą, uczyniło z tego najbiedniejszego kraju Europy lidera akcesyjnych starań wśród państw leżących na wschodzie naszego kontynentu. Dziś trzeba zadać pytanie czy funkcja Wysokiego Przedstawiciela, mająca w założeniu usprawnić unijną „politykę zagraniczną” nie doprowadziła do efektu odwrotnego do zamierzonego, redukując znaczenie prezydencji oraz dyplomacji poszczególnych państw członkowskich.

            Mając nadzieję i życząc Ukraińcom, aby w sposób pokojowy wygrali swą walkę o ludzką godność i możliwości rozwojowe dla swego kraju, trzeba postawić pytanie o to, jak Unia Europejska zamierza odpowiedzieć na naszkicowane powyżej dylematy. Jest to także pytanie o politykę zagraniczną Polski, sąsiadującego z Ukrainą dużego kraju unijnego, politykę – w odróżnieniu od kryzysu mołdawskiego sprzed 5 lat  – łagodnie mówiąc – ospałą.

Reklamy

Written by Dariusz Lipiński

29/01/2014 @ 00:30

Napisane w Bez kategorii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: