Blog Dariusza Lipińskiego

Ostrożnie z czarnym „piarem”

leave a comment »

Z plebiscytami przeprowadzanymi wśród czytelników gazet trzeba uważać. Są one wiarygodne wtedy, gdy liczba głosujących jest na tyle duża, że zainteresowani (potencjalni laureaci) nie mają wpływu na końcowy wynik. Tak jest na przykład w plebiscytach na najlepszego sportowca roku: głosują w nich czasem dziesiątki tysięcy ludzi, a trudno sobie wyobrazić by zainteresowane gwiazdy sportu wykupywały całe nakłady gazet i wycinały z nich stosowne kupony, aby zwiększyć swe szanse. Inaczej rzecz ma się przy małych próbkach, kilkudziesięciu czy kilkuset uczestnikach zabawy. Tam wynik można ustawić minimalnym wysiłkiem organizacyjnym.

Myśli tego rodzaju nasunęła mi obserwacja plebiscytu samorządowego zorganizowanego przez „Głos Wielkopolski”. Czytelnicy mają w nim ocenić dokonania samorządowców mijającej kadencji. Byłoby pół biedy, gdyby mogli ograniczyć się do głosowania pozytywnego: w takiej sytuacji największe szanse mieliby samorządowcy albo istotnie najlepiej oceniani przez mieszkańców, albo tacy, którzy najsprawniej potrafią zorganizować sobie odpowiednią liczbę odpowiednio głosujących. Jednakże w plebiscycie „Głosu” można też wypowiadać się negatywnie. Pojawia się pokusa, iż niekoniecznie to czytelnicy  spontanicznie będą wypowiadać się przeciwko dotychczasowym włodarzom swojej gminy (komu zresztą by się chciało, skoro za kilkanaście dni prawdziwe wybory!), ale że będą to czynić ich polityczni konkurenci. Zważywszy, iż w plebiscycie „Głosu” sporo negatywnych ocen zbierają właśnie znani i cenieni samorządowcy, ta właśnie możliwość wydaje mi się bardzo prawdopodobna.

Skąd taka moja podejrzliwość? Otóż kilka lat temu w podobnym konkursie na „Superradnego” miasta Poznania dwa razy z rzędu zwyciężał rajca, który słynął z absencji, spóźnień a nawet – o czym obszernie informowała prasa – z podpisania listy obecności mocno retrospektywnie czyli post factum – dla „uratowania” diety. Jednakże jego „zwycięstwo” w konkursie nikogo  nie dziwiło, bowiem wszyscy wiedzieli, że Superradny miał wejścia w „Ruchu” i przejmował tzw. zwroty, aby zdobyć odpowiednią liczbę zamieszczanych w gazecie kuponów do głosowania. Patent ten przejęli następcy. Po kilku latach w redakcji wreszcie zorientowano się, że coś tu nie gra i z plebiscytu zrezygnowano. Nie założyłbym się o 5 złotych czy i tym razem nie jest podobnie. Tak się bowiem składa, że politycy – także samorządowi – bardzo rozwinęli sztukę tzw. piaru, również takiego, który polega na dokopaniu konkurentom. A cóż jest prostszego od zorganizowania wysyłki nawet kilkuset negatywnych esemesów, zwłaszcza że nie trzeba ich wliczać w koszty kampanii wyborczej?

Wnioski z tego płyną pesymistyczne. Dziennikarze mają często ciekawe pomysły na interakcję z czytelnikami, ale życie (nie tylko) polityczne nie zawsze jest fair play. Z czego wynika, że lepiej być ostrożnym z organizowaniem negatywnych, w gruncie rzeczy anonimowych, plebiscytów. Można bowiem kogoś skrzywdzić. Wierzę, że nie takie były intencje pomysłodawców tej zabawy.

Reklamy

Written by Dariusz Lipiński

04/11/2010 @ 21:10

Napisane w Bez kategorii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: